NA ŻYWO: Ukraiński Przegląd Tygodnia; Wieczór Autorski prof. Wojciecha Roszkowskiego (Klub Ronina)

Przez Blogpress , 21/06/2026 [22:24]

Spotkanie w klubie Ronina 22 czerwca 2026 roku składało się z dwóch części, w pierwszej ukraiński przegląd tygodnia przeprowadził dr Józef Orzeł, w drugiej części odbył się wieczór autorski prof. Wojciecha Roszkowskiego poświęfcony książce "USA: Siła i Wolność".

cz. 1 - Ukraiński Przegląd Tygodnia Józefa Orła

Dr Józef Orzeł ropoczął od krytyki nowelizacji prawa oświatowego, która – jego zdaniem – pod pozorem ochrony dzieci wprowadza genderową hierarchię urzędników i zastępuje tradycję procedurami, tworząc zalążki państwa totalitarnego. Ostrzegł, że Unia Europejska nie rezygnuje z ideologicznych regulacji, mimo kryzysów, i wezwał prezydenta do zawetowania ustawy.

Główną część szef klubu Ronina poświęcił sytuacji geopolitycznej Ukrainy, przedstawiając odważną tezę: Ukraina nie gra o zwykłe spory z Polską, lecz o wyeliminowanie jej jako liczącego się gracza na wschodniej flance NATO. W jego ocenie Kijów świadomie dąży do sojuszu z Niemcami, który miałby zastąpić polskie przywództwo w regionie, oferując państwom bałtyckim gwarancje bezpieczeństwa. Podkreślił, że Polska, zamiast budować własny blok militarny od Grenlandii po Turcję, pozostaje bierna, a społeczeństwo boi się mobilizacji, co otwiera pole dla Ukrainy i Niemiec. Taki układ – bez Polski – osłabiłby zainteresowanie Ameryki Europą, a jednocześnie wzmocniłby imperialne zapędy Brukseli i Berlina, kosztem suwerenności naszego regionu.

Komentując działania ukraińskich władz, dr Józef Orzeł wskazał na arogancję wobec Polski, czego przykładem są słowa ministra Spraw Zagranicznych Ukrainy Andrija Sybihy o braku prawa Polski do ingerowania w ukraińską historię oraz wcześniejsze wpisy Wołodimira Zełenskiego. Ocenił, że Ukraina konsekwentnie wspiera w Polsce polityków zależnych od Niemiec, by osłabić prawicę i uniemożliwić powstanie międzymorskiego sojuszu. Skrytykował też polskie elity za krótkowzroczność – zamiast strategicznych działań, jak kontrole ukraińskich firm czy wstrzymanie finansowania Starlinków, proponują symboliczne gesty, jak odbieranie orderów, które nie przynoszą efektu, a wręcz prowadzą do kontrreakcji.

W swojej wypowiedzi szef klubu Ronina odniósł się do wizyty Wołodymira Zełenskiego w Gdańsku w kontekście szerszej gry geopolitycznej, którą – jego zdaniem – Ukraina prowadzi przeciwko Polsce. Przedstawił dwie możliwe reakcje Kijowa na polskie napięcia związane z odebraniem orderu Orła Białego.

Po pierwsze, zasugerował, że gdyby Ukraina nie dogadała się z Polską w sprawie historycznych sporów, Zełenski mógłby po prostu nie przyjechać na konferencję o odbudowie Ukrainy – co byłoby czytelnym sygnałem ochłodzenia stosunków.

Jednak dużo bardziej niepokojącym scenariuszem, który przedstawił, jest wariant przeciwny: gdyby Zełenski jednak przyjechał, ale razem z kanclerzem Niemiec  Merzem i premierem Donaldem Tuskiem, i wspólnie ogłosili zacieśnienie współpracy. W takiej sytuacji – według dr. Orła – doszłoby do publicznego zamanifestowania sojuszu niemiecko-ukraińskiego kosztem Polski, co jednocześnie zepchnęłoby na margines całą polską prawicę (w tym prezydenta) i pozbawiło ją wpływu na politykę wschodnią. Podkreślił, że byłoby to dowodem na to, jak obecna polska ekipa rządząca (Tusk) współgra z Kijowem, działając na szkodę polskich interesów.

Dodał też, z pewną ironią, że jeśli Zełenski już przyjedzie, to zapewne samolotem z Mołdawii, a nie przez lotnisko w Jasionce – co miało być aluzją do omijania polskiego hubu logistycznego i dalszym symbolem zmniejszania roli Polski w regionalnych strukturach bezpieczeństwa. Całość jego wywodu zmierzała do tezy, że wizyta w Gdańsku, niezależnie od tego, czy dojdzie do skutku, zostanie wykorzystana przez Kijów i Berlin do umocnienia ich dwustronnego układu, a Polska – jeśli nie zmieni swojej polityki – zostanie w tym układzie pominięta.

Ostrzegł też, że po zakończeniu wojny może powstać trójkąt Niemcy–Rosja–Ukraina, który zmarginalizuje Polskę. Za jedyne skuteczne rozwiązanie uznał zmianę rządu i wybór świadomych polityków, którzy będą budować blok wschodnioeuropejski z silnym poparciem społecznym, oraz powołanie centrum Międzymorza w Warszawie. Na koniec wspomniał o pozytywnym sygnale – możliwym rozpadzie umowy Mercosur dzięki zabiegom Trumpa, co uznał za sukces amerykańskiej polityki. Całość zakończył refleksją, że Polska stoi przed ogromnym wyzwaniem, ale brakuje jej debaty i przygotowania do konkurencji z Ukrainą.

cz. 2 - Wieczór autorski prof. Wojciecha Roszkowskiego

Profesor Roszkowski, choć skromnie oceniając tempo własnego pisania, od razu wprowadził słuchaczy w sedno swojej opowieści – Amerykę jako kraj, który łączy pozornie sprzeczne cechy: ogromną siłę państwową z indywidualną wolnością obywateli. Podkreślił, że w swojej książce nie chciał tworzyć suchej syntezy pełnej ogólników, lecz historię żywą, napisaną przez ludzi – stąd mnogość nazwisk i anegdot, które nadają książce ludzki wymiar. Za przewodnik po dziejach Ameryki uznał puentę hymnu narodowego – kraj ludzi wolnych i dzielnych – i to właśnie ci przybysze, uciekinierzy, dysydenci i pionierzy, tworzyli amerykański sukces.

Profesor zaskakiwał słuchaczy faktami: pierwsi kolonizatorzy to nie Anglicy, lecz Hiszpanie, (a nawet Wikingowie), a rywalizację o kontynent wygrali Anglosasi dzięki masowemu osadnictwu i zmysłowi handlowemu. Opowiedział o kluczowej roli frontier – nieustannie przesuwającej się granicy osadnictwa na zachód – która ukształtowała amerykańską mentalność. Przytoczył dramatyczne epizody, jak deportacja Indian czy wojna secesyjna, która – choć krwawa – nie rozbiła państwa, ponieważ napływ kolejnych milionów imigrantów „rozpuścił” straty i pozwolił na odbudowę. Wskazał przy tym na paradoks: Południe do dziś eksponuje flagę konfederacką, ale nie wywołuje to masowych rozruchów, co dla Europejczyka jest trudne do pojęcia.

Mówiąc o źródłach amerykańskiej potęgi, profesor przeciwstawił Amerykę Rosji – za Tocqueville'em stwierdził, że Stany Zjednoczone rosną dzięki pługowi (praca, innowacja), a Rosja przez miecz (przymus). Rozwój kolei, telegrafu, a później motoryzacji – to wszystko napędzali ludzie tacy jak Andrew Carnegie, który od biednego chłopaka pracującego na kolei doszedł do fortuny na stali dzięki genialnej logistyce, czy Cornelius Vanderbilt, który zorganizował transport przez przesmyk środkowoamerykański. Profesor podkreślił, że amerykański imperializm ma przede wszystkim charakter ekonomiczny, a nie polityczny – Amerykanie rzadko interweniują militarnie, woląc otwierać rynki i wspierać swoje korporacje.

Współczesność, zdaniem profesora, rysuje się w dwóch barwach: z jednej strony Ameryka jest potęgą energetyczną – samowystarczalna, a nawet eksporterem ropy i gazu dzięki łupkom, co daje jej narzędzie do oddziaływania na światowe ceny. Z drugiej – zmaga się z kryzysem tożsamości. Opisał wojnę kulturową, napływ Latynosów, którzy nie zawsze chcą mówić po angielsku, oraz problemy z polityczną poprawnością, które – jego zdaniem – rozsadzają społeczeństwo od wewnątrz. Wyraził jednak ostrożny optymizm: Ameryka przetrwała już irlandzkich terrorystów, włoskich i polskich imigrantów, chińskie ustawy antyimigracyjne – poradzi sobie i z nowymi wyzwaniami, bo ludzie nadal chcą być Amerykanami, a awans ekonomiczny wymusza asymilację.

Dużą część wieczoru profesor poświęcił Polakom w Ameryce – od pierwszych osadników w Jamestown (1608), przez generałów w wojnie secesyjnej (Włodzimierz Bonawentura Krzyżanowski), aż po współczesnych miliarderów jak Susan Wojcicki (YouTube) czy Nosek ze SpaceX. Z dumą przytaczał polskie nazwiska w amerykańskim przemyśle filmowym, nauce i nowych technologiach, jednocześnie z żalem zauważając, że polskie talenty często realizują się za granicą, bo w Polsce brakuje mostu między nauką a przemysłem. Na pytania publiczności odpowiadał szeroko – o włoską imigrację, greckich olimpijczyków, żydowskie fortuny czy prohibicję, która dała początek Las Vegas. Zakończył refleksją, że Ameryka jest amalgamatem całego świata, a opowieść o niej jest tematem niewyczerpanym – dlatego jego książka ma 600 stron, a i tak wiele zostało do powiedzenia.

Relacja wideo: Bernard

foto: Margotte