17 sierpnia 2026 roku polityczny przegląd wydarzeń mijającego tygodnia przeprowadził online szef Klubu Ronina dr Józef Orzeł. Pytania zadawał Bernard z Blogpressu..

Dr Orzeł rozpoczął od tematu strategii dla Polski, który w ostatnich dniach nabrał dynamiki. Odniósł się do inicjatywy Mateusza Morawieckiego i jego stowarzyszenia „Rozwój Plus”, które postawiło sobie za cel wypracowanie takiej strategii. W tym kontekście przywołał interesującą polemikę między doradcą Morawieckiego, Piotrem Arakiem, a Krzysztofem Mazurem. Jak relacjonował Orzeł, Mazur postulował, by odejść od polityki „absorbcji”, czyli naśladowania Zachodu. Arak odpowiedział na to w sposób, który Orzeł uznał za sensowny – zwrócił uwagę, że najpierw należy zbadać, w których dziedzinach Polska jest już blisko zachodnich standardów, a w których wciąż daleko. Jeśli jesteśmy daleko, naśladowanie ma sens; jeśli jesteśmy blisko, musimy wypracowywać własne rozwiązania i próbować przeskoczyć Zachód. Orzeł jednoznacznie poparł to stanowisko, podkreślając, że kluczowa jest rzetelna analiza.
W kontekście tej debaty szef Klubu Ronina przywołał również tekst Michała Drozda, który do sześciu filarów programu Morawieckiego dodał siódmy – kapitał społeczny. Zwrócił uwagę, że Polska zajmuje w Europie przedostatnie miejsce pod względem zaufania społecznego, wyprzedzając jedynie Albanię. Drozdek, podobnie jak środowisko skupione wokół Karola Nawrockiego, proponuje budowanie kapitału społecznego m.in. poprzez kapitał pracowniczy, czyli współwłasność firm przez załogi. Orzeł przypomniał, że nie jest to pomysł socjalistyczny – w USA obejmuje on 4 miliony pracowników. Bernard wtrącił w tym miejscu, że podobne rozwiązania funkcjonowały w komunistycznej Jugosławii i doprowadziły do gospodarczego upadku. Orzeł odparł, że różnica jest zasadnicza: w Ameryce te firmy działają na wolnym rynku, a w Jugosławii w gospodarce mieszanej, więc tamtego eksperymentu nie można uznać za miarodajny.
Kolejnym głosem w dyskusji o strategii był, według Orła, Jacek Bartosiak, który mówi o konieczności przejścia Polski z peryferii do centrum. Orzeł podkreślił, że Bartosiak akcentuje potrzebę silnego państwa, suwerenności i autonomicznej polityki bezpieczeństwa. Bartosiak twierdzi, że siła sojuszu zależy od siły jego uczestników – tyle otrzymamy od innych, ile sami wnosimy. Orzeł zestawił te trzy różne perspektywy (Araka, Drozda i Bartosiaka), by pokazać, że eksperci z różnych dziedzin dochodzą do wspólnego wniosku: Polska potrzebuje jasnej, publicznie przyjętej strategii rozwoju, której brakuje od 1989 roku.
Orzeł powiązał ten temat z działaniami prezydenta Karola Nawrockiego, który – jak relacjonował – ogłosił zamiar uruchomienia Narodowej Rady Rozwoju, mającej przygotować prawicową strategię dla Polski. Prezydent proponuje, by stała się ona ramą negocjacyjną dla przyszłej koalicji prawicowej. Orzeł uznał ten krok za logiczny i ciekawy, wyrażając nadzieję, że sam będzie mógł w tych pracach uczestniczyć.
Następnie szef Klubu Ronina przeszedł do tematu, który określił jako „kompletnie niesymetryczny” wobec poprzedniego – chodziło o plan Donalda Tuska dotyczący Trybunału Konstytucyjnego. Według relacji Orła, Tusk zamierza wysłać do Trybunału swojego ministra, Macieja Berka. Prawnicy związani z PiS obawiają się, że gdy koalicja rządząca uzyska większość w Trybunale, ten uzna ustawę o Sądzie Najwyższym z czasów PiS za niekonstytucyjną, a w konsekwencji – uchwałę Izby Kontroli Nadzwyczajnej o ważności wyborów prezydenckich z 2025 roku. To mogłoby podważyć status prezydenta Nawrockiego, a w okresie przejściowym władzę przejąłby marszałek Sejmu. Orzeł podkreślił, że niektórzy politycy PiS traktują ten scenariusz poważnie i mówią o ryzyku masowych protestów, a nawet „wojny domowej”.
Orzeł przytoczył w tym kontekście dwa skrajnie różne stanowiska. Większość komentatorów z koalicji rządzącej, np. szefowa klubu Lewicy Anna Żukowska, krytykuje pomysł wysłania Berka do Trybunału, argumentując, że to czynny polityk, a PiS był krytykowany za podobne nominacje. Jednak Jan Rokita, w odosobnionej opinii, stwierdził, że wysyłanie polityków do Trybunałów Konstytucyjnych jest w Europie normą, bo Trybunał to nie sąd, lecz organ polityczny kontrolujący Sejm. Rokita zgodził się jednak z krytykami co do jednego: Berek będzie miał konflikt interesów, bo jako minister współtworzył ustawy, które teraz miałby oceniać. Orzeł przyznał rację Rokicie, podsumowując, że Berek nie powinien obejmować tego stanowiska, ale z innych powodów niż podawane przez większość.
Kolejny blok tematyczny dotyczył polskiej armii. Orzeł omówił raport Instytutu Pułaskiego, który – ku jego zaskoczeniu – sformułował bardzo ostrą krytykę. Instytut stwierdził, że polska armia i przemysł zbrojeniowy grzęzną we wdrażaniu nowych technologii, brakuje spójnej koncepcji dowodzenia, szkoleń (szkoli się 30–40 tys. osób rocznie, a potrzeba setek tysięcy), a ćwiczenia z ostrą amunicją są rzadkością. Orzeł zgodził się z tą diagnozą, podkreślając, że skoro tak ostrożny instytut mówi wprost o problemach, to krytyka ze strony Bartosiaka czy generałów w stanie spoczynku jest uzasadniona.
Orzeł rozwinął wątek nowoczesnych technologii, zwłaszcza dronów. Przytoczył przykład ćwiczeń NATO, w których dziesięciu ukraińskich operatorów dronów wielokrotnie rozniosło amerykańską brygadę pancerną. Mimo że Amerykanie zmieniali taktykę, Ukraińcy za każdym razem wygrywali. Orzeł podkreślił, że ukraińskie doświadczenia z dronami są bezcenne, a oprogramowanie zmienia się co dwa tygodnie. Zwrócił uwagę, że w polskim dowództwie wciąż dominuje myślenie o wojnie manewrowej z użyciem czołgów i samolotów, co może być przestarzałe. Powołał się na ekspertów, m.in. Marka Budzisza, którzy ostrzegają, że Rosja może nie przeprowadzić konwencjonalnej inwazji, lecz zaatakować hybrydowo, np. „zielonymi ludzikami” na Łotwę, która ma słabą obronę przeciwlotniczą. Orzeł zasugerował, że Ukraina mogłaby zaoferować państwom bałtyckim swoje wsparcie dronowe, choć na razie są to tylko nieoficjalne sygnały.
Wspomniał też o artykule w „Rzeczpospolitej” krytykującym armię pod tytułem „Zadefiladować rzeczywistość”, co miało wskazywać, że pokazy siły mają przykryć rzeczywiste braki. Orzeł przywołał również informacje o chińskich dronach lądowych przekazywanych Rosji oraz o tym, że Korea Północna wystawia dobrze wyszkolonych żołnierzy, którzy walczą lepiej niż Rosjanie.
Następnie Orzeł, po nagłym przeskoku tematycznym, zajął się sprawami kościelno-religijnymi z okazji święta 15 sierpnia. Polecił słuchaczom trzy materiały: opis ostatniej wizji ojca Pio oraz dwie rozmowy z muzułmanką i Żydem ortodoksyjnym, którzy przeszli na chrześcijaństwo. Podkreślił, że w obu przypadkach towarzyszy im radość, mimo że muzułmance grozi za to śmierć. Orzeł szczególnie zainteresował się historią Żyda, który opisał różnicę między judaizmem a chrześcijaństwem – w judaizmie to Bóg ma realizować wolę człowieka, podczas gdy w chrześcijaństwie najważniejsze jest „bądź wola Twoja”. Dla Orła ta różnica jest kluczowa. Wspomniał też o nowym pomniku Matki Boskiej w Konotopiach i zażartował, że brakuje jeszcze pomnika św. Józefa.
Przechodząc do polityki wewnętrznej, szef Klubu Ronina odniósł się do zarzutów wobec rządu Tuska. Przywołał przykład Magdalena Gawin, która skarżyła się, że nowa władza zlikwidowała stworzone przez nią Archiwum Lemkina, zbierające materiały o zbrodniach ludobójstwa. Orzeł uznał to za wymowny gest.
Zajmował się też sondażami. Wskazał, że w „Rzeczpospolitej” ukazał się sondaż, który w tytule ogłaszał dużą przewagę Koalicji Obywatelskiej, ale w tabeli okazało się, że wszystkie ugrupowania prawicowe razem (PiS, Morawiecki, Konfederacja, Braun) mają 54% poparcia, a koalicja rządząca – 46%. Orzeł podkreślił, że to najlepszy wynik prawicy od wyborów w 2023 roku. W związku z tym Tusk zaczął wzywać do wspólnej listy koalicji rządzącej, ale kolejny sondaż pokazał, że nawet wtedy prawica wciąż miałaby większość. Orzeł uznał, że jedynym warunkiem utrzymania tej przewagi jest zbudowanie jednolitej koalicji prawicowej.
W kontekście tych sondaży Orzeł odniósł się do roli Mateusza Morawieckiego. Przytoczył tekst Bogusława Chraboty, który pisał, że Morawiecki został „odtrącony” przez Sławomira Mentzena. Morawiecki nazwał Mentzena rozsądnym politykiem, ale Mentzen odpowiedział, że nie widzi możliwości współpracy, dopóki Morawiecki nie zmieni swojego politycznego kursu. Orzeł zasugerował, że być może Chrabota, publikując ten tekst, daje Morawieckiemu do zrozumienia, że skoro Mentzen go nie chce, to może powinien rozważyć powrót do Tuska.
Dr Orzeł mówił też o Krzysztofie Bosaku z Konfederacji, który zyskuje kosztem PiS-u, ale nie aspiruje do roli premiera, tylko do teki ministra obrony. Orzeł zauważył, że Bosak już się do tej roli przygotowuje, choć skarży się, że wiele informacji jest tajnych, co utrudnia budowanie narracji.
Kolejnym tematem była ustawa kaucyjna. Orzeł relacjonował, że Konfederacja złożyła projekt jej likwidacji. Część ekspertów (w tym cytowani przez „Rzeczpospolitą”) twierdzi, że system kaucyjny jest szkodliwy, bo podnosi koszty wywozu śmieci (po wyjęciu butelek reszta słabiej się pali) i w istocie jest ustawą korupcyjną, na której korzystają producenci napojów, a nie sklepy ani ludzie. Jednocześnie sondaż wskazał, że większość Polaków chce rozbudowy tego systemu. Orzeł wyraził wątpliwość, czy sondaż nie jest zmanipulowany, czy też Polacy po prostu nie rozumieją ekonomicznych konsekwencji. Sam opowiedział się za likwidacją systemu.
Bernard wniósł do dyskusji wątek możliwych przyspieszonych wyborów, powołując się na wpis Jacka Karnowskiego, który sugerował, że jesienią mogą się one odbyć z powodu fatalnej sytuacji finansów państwa. Orzeł odparł, że Tusk myślał o przyspieszonych wyborach kilka miesięcy temu, ale obecnie sondaże są niekorzystne dla rządu, więc im później, tym gorzej dla koalicji. Jednak – jak zauważył – przyspieszone wybory mogłyby zaskoczyć prawicę, która nie zdążyłaby się dogadać. Dr Orzeł wyraził jednak optymizm, że prezydent Nawrocki ma wystarczające zdolności negocjacyjne, by doprowadzić do porozumienia. Dodał, że prawica może wygrać nawet wybory do Senatu, jeśli wystawi jednego wspólnego kandydata w każdym okręgu, i że Grzegorz Braun zachowuje się odpowiedzialnie, zgłaszając tylko pięciu swoich kandydatów, co jest do przyjęcia dla całego obozu. Orzeł stwierdził, że afery (np. sprawa Romanowskiego) nie dają natychmiastowego efektu w sondażach, ale w dniu wyborów ludzie o nich pamiętają, co może przechylić szalę.
W części dotyczącej wojny na Ukrainie, Orzeł przywołał pięć punktów zwycięstwa nad Rosją, sformułowanych przez dowódcę „Madziara”. Chodzi o: utratę zdolności finansowania wojny, utratę zdolności produkcyjnych, utratę obrony zaplecza, brak ludzi na froncie (zwłaszcza jeśli nie dojdzie do dużej mobilizacji) oraz załamanie się propagandy. Orzeł zauważył, że te warunki są bardzo wymagające i nie widać, by Rosja miała zakończyć wojnę. Wspomniał też, że ukraińskie drony i rakiety zaczęły polować na rezydencje Putina, co może być zemstą za Nawalnego, a także, że Ukraina staje się światową potęgą militarną, oferując swoje usługi dronowe w Afryce czy Azji.
Orzeł odniósł się do sytuacji na Bałtyku. Cytował Marka Budzisza, który twierdzi, że Rosja ma tam przewagę, bo może kontrolować szlaki żeglugowe za pomocą dronów i rakiet (podobnie jak Huti w Morzu Czerwonym). Lekarstwem mogłoby być zniszczenie Kaliningradu, ale Orzeł wątpi, by polskie dowództwo lub politycy byli gotowi na taką decyzję. NATO na razie tego wariantu nie sygnalizuje. Orzeł wspomniał też, że Amerykanie przegrywają ćwiczenia z ukraińskimi droniarzami, a Chińczycy uczą się na wojnach na Bliskim Wschodzie, co stawia pod znakiem zapytania ich rzeczywistą gotowość.
W ostatniej części Orzeł odniósł się do polityki USA, zwłaszcza do „lojalek” wobec Europy. Według niego Ameryka żąda od państw NATO deklaracji, czy będą się słuchać, i każe im rezygnować z własnej produkcji nowoczesnej broni i sztucznej inteligencji na rzecz kupowania amerykańskich produktów. Orzeł uznał to za przejaw słabości, ale też za realne zagrożenie dla europejskiej suwerenności. Skrytykował też Elona Muska za głoszenie tezy, że sztuczna inteligencja doprowadzi do obfitości dóbr i „komunizmu”. Orzeł stwierdził, że to nielogiczne – jeśli AI zastąpi ludzi w pracy, to biznes nie będzie miał powodu, by dzielić się zyskami. Przestrzegł, że może to doprowadzić do jeszcze większej kontroli nad ludzkością przez Big Tech, a nawet do porozumienia amerykańskiego i chińskiego kapitału ponad głowami rządów.
Bernard podsumował, że podobnie jak wcześniejsze przenoszenie produkcji do Chin, AI może doprowadzić do zaniku popytu i zubożenia średniej klasy. Orzeł zgodził się, ale dodał, że niektórzy ludzie (np. fryzjerzy, hydraulicy) nadal będą potrzebni, jednak jeśli nie będą mieli pieniędzy, to i na ich usługi zabraknie popytu. Przestrzegł przed „martwym internetem” zdominowanym przez boty i przed cywilizacją, w której ludzie nie są potrzebni.

Na koniec Bernard zadał pytanie od widza o Mariana Romanowskiego i jego ukrywanie się. Orzeł przyznał, że to nieszczęście dla prawicy i wynik złego doboru ludzi. Stwierdził, że polityk, który boi się prokuratury, nie nadaje się do polityki. Wskazał na przykład Trumpa, który po zamachu zachował się jak wojownik, co świadczy o jego sile. Romanowski tymczasem, jeśli rzeczywiście jest w Naddniestrzu, postawił się w bardzo słabej pozycji. Orzeł nie widział dobrego wyjścia z tej sytuacji.
Na pytanie o Marka Jakubiaka w prawicowym rządzie, Orzeł ocenił go jako człowieka przyzwoitego i kompetentnego, widząc go w roli wiceministra obrony narodowej. Podkreślił, że Jakubiak ma doświadczenie wojskowe i będzie patrzył na armię „ludzkim okiem”.
Spotkanie zakończyło się zapowiedzią, że od 31 sierpnia spotkania będą odbywać się w realu z gośćmi.